poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kasza jaglana z gruszką, orzechami i ziarnami, Przepis nr 1/2017

To jedna z moich ulubionych potraw, których nauczyłam się z nowego programu odżywiania.
Prosta, wymaga niewielu składników, da się też zrobić z kaszy jaglanej wcześniej ugotowanej.
A skoro trafiła na moją stronę tytułową tego bloga, to z całą pewnością jest warta grzechu.
Spróbuj a nie pożałujesz!

Składniki 
Dla singla, czyli dla 1 os.
(w razie czego mnożymy przez dowolną ilość osób)
1) Kasza jaglana - ok. 3-4 łyżki suchej kaszy
2) 1 średnia gruszka
3) ziarna: pestki dyni, słonecznika, sezam
orzechy: nerkowce, orzechy włoskie, ew. co lubisz
4) odrobina oleju kokosowego

środa, 28 grudnia 2016

Zielony koktajl na odtrutkę po świętach, Przepis nr 15/2016

W tym roku nie naszykowałam zbyt dużo potraw na święta. Po przeprowadzce miałam na głowie inne sprawy, takie jak: urządzenie się w kuchni (punkt pierwszy!) i urządzenie biura (punkt drugi!) i cała reszta.
Trochę czasu zajęło mi rozpakowanie wszystkich kartonów i urządzeń kuchennych. Ale teraz już jestem i wracam do Was z powrotem z własnymi kreacjami zdrowej kuchni.
Nie ma co się czarować. Większość z nas w święta trochę sobie pofolgowała i pozwoliła podjeść a to słodyczy, a to napchać się do nieprzytomności innymi świątecznymi postnymi ekhem potrawami.
Toteż nic dziwnego, że po świętach ledwo się ruszamy, szukamy metody na odtrutkę i chcemy gwałtownie poczuć się znowu lżej oraz dopiąć spodnie i inne elementy odzieży.
Jedną z moich metod na ustawienie z powrotem metabolizmu po gorszych pod względem jakości lub ilości jedzenia dniach jest:
Zielony odtruwający koktajl warzywno-owocowy z niesamowitymi zdrowymi dodatkami.
Po takim koktajlu skrzydła wyrosną Ci szybciej i lepiej niż po wypiciu jednego z reklamowanych napojów energetycznych!

piątek, 16 września 2016

Jajecznica w bereciku, Przepis nr 14/2016

Ten przepis powstał trochę przypadkiem, w czasie kiedy zdecydowałam się nie jeść pieczywa pszennego, tylko sama sobie przyrządzać wszelkie pieczywo lub w zamian za to - piec placki lub naleśniki. W szafce miałam mnóstwo innego rodzaju mąki: orkiszowa, gryczana, ryżowa, z ciecierzycy, owsiana, żytnia. I to z tej mąki (zmieszałam 2 rodzaje) zrobiłam naleśniki, bo jakieś węglowodany do jajecznicy jednak mi smakują.
Moje preferencje to od dawna duża ilość warzyw. Dlatego do tej wersji jajecznicy również potrzeba będzie sporo warzyw.

środa, 7 września 2016

Koktajl owocowy z papryką, Przepis nr 13/2016

Jak się już dorwałam do tego nowego blendera, to działam i codziennie robię sobie energetyczną bombę.
Wczoraj do porannego koktajlu użyłam:
2-3 małych jabłek działkowych (eko), obranych i bez gniazd nasiennych, spore sklepowe jabłko wzięłabym jedno
1 banana
1 kiwi
duża garść szpinaku
1/2 puszki mleczka kokosowego (200 ml)
Ewentualnie na sam koniec można dodać łyżeczkę sproszkowanego glonu morskiego chlorelli.
Najpierw do kielicha nalałam mleczka kokosowego, potem wsypałam wszystkie twarde i pokrojone nieco drobniej składniki.

piątek, 2 września 2016

Czas na koktajle, zielony, Przepis nr 12/2016

Koniec lata stał się dla mnie motywacją do zakupu blendera kielichowego obdarzonego wdzięczną polską nazwą koktajler i wreszcie zaczęłam robić koktajle, co obiecywałam sobie od dawna.
Poza tym nadal jeszcze w sklepach jest sporo owoców i warzyw, które czas najwyższy zacząć przerabiać je na zdrowe koktajle i smoothie.

piątek, 5 sierpnia 2016

Jajecznica z warzywami, Przepis nr 11/2016

Często rano nie mamy czasu ani chęci na bardzo skomplikowane dania. 
Ma być szybko, zdrowo i apetycznie. Te warunki spełnia według mnie najpyszniejsza jajecznica, którą udało mi się zrobić ostatnio, czyli jajecznica z warzywami.

środa, 3 sierpnia 2016

Bananowiec vel chlebek bananowy z mąki żytniej, przepis nr 10/2016

Nazywają to ciasto chlebek bananowy, ale podobny do chlebka jest właściwie tylko dlatego z tego, że w składzie też ma mąkę. Przepisów na chlebek bananowy znalazłam w sieci z tysiąc, były i przepisy fit, ale wiele nie podobało mi się, bo a to były nie z takiej mąki, albo miały za dużo cukru albo tłuszczu w różnej postaci.
Ostatnio zrobiłam wersję, w której (prawie) wszystko udało mi się sknocić i wyszedł zakalec, za to o nadal niezłym wilgotnym smaku. W każdym razie mój zięć in spe pochwalił, że pyszny. :) A i córcia zjadła go trochę. 
Z kolei za drugim razem nauczona doświadczeniem poprawiłam moje błędy i voila, chlebek bananowy wyszedł mniamuśny.
Dziś zrobię wersję podstawową, bo muszę ją sobie wreszcie gdzieś zapisać, żeby tym razem robić mój własny, który smakuje właśnie nam. 
I tę właśnie wypróbowaną wersję postaram się Wam przekazać.
Składniki czyli co musimy wrzucić do miski na ciasto:
banany 4 szt.
mąka orkiszowa, żytnia bądź inna zdrowa 1,5 - 2 szklanek (jeśli ma być mniej zdrowo - tortowa)
sól szczypta
cukier brązowy 1/2 szklanki (jeszcze lepszy będzie ksylitol - u mnie 3-4 łyżki syropu daktylowego)
masło 1/3 szklanki (ok. 70 g, roztopiłam nad kąpielą wodną) lub oliwy z oliwek / z pestek winogron
jajko 1 szt.
soda oczyszczona 1 łyżeczka
Dodatki nieobowiązkowe:
ekstrakt waniliowy lub inny ulubiony 1 łyżeczka (u mnie ekstrakt migdałowy)
karob - 2 łyżki (ja akurat uwielbiam ten chlebek z karobem, ale myślę, że i kakao by się sprawdziło)
rodzynki lub żurawina 1/2 szklanki (garść)
orzechy np. włoskie
Przygotowanie:
1. W misce rozgniatamy banany widelcem, dodajemy roztopione, ale nie gorące masło lub oliwę, cukier trzcinowy, 1 roztrzepane jajko, sól i mąkę z sodą, a na koniec można też dodać ekstrakt z wanilii lub inny wybrany przez Ciebie zapach. Ja dodaję karob (ew. kakao). Całość mieszamy do momentu połączenia się składników. Na koniec wsypujemy żurawinę, lub rodzynki, świetnie sprawdza się też śliwka suszona dosłownie kilka sztuk.
2. Keksówkę wykładamy papierem do pieczenia i wylewamy do niej ciasto. Chlebek pieczemy ok. 30 - 40 minut (u mnie nigdy nie trwało to 1 godz., chociaż niektóre przepisy tak podają) w 180*C do suchego patyczka.
Kiedy ciasto wyjmujemy z pieca, wstawiamy najpierw na kratkę do lekkiego osuszenia i ostudzenia na kratkę.
Po ostudzeniu można przechowywać w tym samym pergaminowym papierze do pieczenia, dobrze chroni przed wyschnięciem, ja jeszcze zawijam w foliowy woreczek, oby nie za ciasno. Ale najpierw po upieczeniu koniecznie pozwalamy trochę odparować, inaczej ciasto będzie zaparzone.
Jeśli wyjdzie dobrze, wyglądać będzie mniej więcej tak: