środa, 3 sierpnia 2016

Energetyczny omlet owsiankowo-bananowy fit, Przepis nr 8/2016

Sporo dań czy przepisów wprawdzie robię bez wysiłki i z pamięci, kiedy robię je po dwa razy w tygodniu, ale zapominam dokładny skład i przepis, kiedy od ostatniego wykonania dzieli mnie więcej niż dwa tygodnie. Też tak macie?
Uznałam, że aby ich nie zapomnieć i łatwo móc w każdej chwili po nie sięgnąć, będę sobie tu notować co lepsze przepisy, które ostatnio wypróbowuję. Inspiruję się przy tym blogami ze zdrowym odżywianiem, ale najczęściej dodaję swój własny znak, nie nie drukuję na omletach iw, chociaż fajnie by to wyglądało, ale najczęściej mam ich własny skład, taki który mi najbardziej odpowiada. Czasem jest to jakiś składnik mniej, a czasem jakieś przyprawy czy składnik więcej.

Energetyczny omlet owsiankowo-bananowy
Najlepiej moim zdaniem nadaje się na śniadanie i lunch.
Jednym z takich przepisów, które na pewno częściej będę robić jest wspaniały przepis na omlet z owsianki i banana. Można go zrobić z dodatkiem wiórków kokosowych, albo tylko z miodem. Podaję wariant z wiórkami, ale dziś robiłam bez i też wyszedł pysznie.
Składniki omletu: 50 g płatków owsianych (u mnie żytnich lub orkiszowych), 1 banan, 2 łyżeczki miodu, wiórki kokosowe, 1 jajko. 
Składniki tego, co na omlecie (różne warianty): trochę sera chudego / lub sera chudego homogenizowanego / lub jogurtu typu greckiego / lub zwykłego jogurtu naturalnego i miodu.
Posypka: u mnie prażone pestki dyni, pestki słonecznika, sezam, orzechy włoskie do posypania. Prażymy, kiedy omlet jest już prawie usmażony.
Do smażenia: preferuję olej kokosowy.






Płatki i wiórki kokosowe namaczamy ok. 10-15 minut, płatki można dłużej. Namoczone płatki miksujemy z resztą składników na gęstą masę. Wychodzi nam papka, którą nakładamy na rozgrzaną patelnię, i rozprowadzamy równomiernie.
Mnie dziś wyszedł omlet pięknie przyrumieniony. 
Ważne, żeby na patelni tuż po nałożeniu masy zmniejszyć ogrzewanie palnika, omlet musi się dokładnie wypiec w środku, a szybkie przysmażenie spowoduje jedynie jego powierzchowne przypalenie.
Prawidłowo usmażony na wolnym ogniu oraz ostrożnie przewrócony na drugą stronę pięknie się nam upiecze.
I będzie cieszył oczy:
Nie można też przesadzić z ilością wiórków kokosowych, bo omlet się będzie rozpadał.

Najgorsza wersja omletu, która mi się przytrafiła wyglądała tak:
Chcę szybko o nim zapomnieć, chociaż też go jakoś na tej patelni ułożyłam, a potem zjadłam, bo w smaku był nadal dobry, a nawet bardzo smaczny po dodaniu sera i prażonych pestek, ale to jednak nie ten efekt wizualny.
No dobrze, trzeba było pokazać porażki, a teraz wracamy do omletu udanego. Tak wyglądał bez dodatków mój dzisiejszy omlet:
A tak po dodaniu jogurtu i pestek oraz miodu.
Wzorcowy omlet jest wysmażony w środku i rumiany na zewnątrz, można na wierzch oprócz jogurtu dodać też owoce, np. kiwi, albo lekki dżem lub żurawinę. W prostej wersji - trochę miodu.
Smakuje rewelacyjnie z dodatkiem świeżej kawy lub czego tam sobie życzycie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Witajcie na moim blogu iw-kulinarnie.
Od maja 2015 gotowanie stało się moją nową pasją.
Ciągle od nowa mnie zachwyca, ile zdrowych i dobrych rzeczy można przygotować i zjeść.
Zapraszam Was do zapoznawania się z tą moją nową pasją.