piątek, 2 września 2016

Czas na koktajle, zielony, Przepis nr 12/2016

Koniec lata stał się dla mnie motywacją do zakupu blendera kielichowego obdarzonego wdzięczną polską nazwą koktajler i wreszcie zaczęłam robić koktajle, co obiecywałam sobie od dawna.
Poza tym nadal jeszcze w sklepach jest sporo owoców i warzyw, które czas najwyższy zacząć przerabiać je na zdrowe koktajle i smoothie.
Najpierw dokładnie umyłam i wysuszyłam kielich. Po podłączeniu moja nowa zabawka jest gotowa do pracy. 
Na pierwszy ogień poszedł dziś szpinak i chlorella, ale wiedziałam, że muszę do tego koktajlu coś dorzucić, żeby był dobry w smaku.
Skład zielonego koktajlu:
3 solidne garści szpinaku
1 banan
2 małe jabłka (bez skórki, pozbawione komór nasiennych i pestek)
1/2 puszki mleczka kokosowego (ok. 125 g)
1 łyżeczka chlorelli
Do blendera najpierw nalać mleczka kokosowego. Mleczko kokosowe najpierw musiałam zamieszać lub przed otwarciem wstrząsnąć puszkę, ja tego nie zrobiłam i najpierw zaczęłam nakładać samą białą masę, a dopiero wymieszane mleczko to płynna zawiesina. Dla nowicjuszy w temacie ta uwaga się przyda, inni mogą już teraz zacząć się uśmiechać i nie przestawać do końca wpisu.
Do mleczka dodać szpinak, zmieszać trochę, żeby łatwiej było dodawać kolejne składniki: jabłka, banana i chlorellę.

Po zmieszaniu gotowy koktajl jest pięknie jednolicie kremowy, taki można przelać do szklanki.


Jestem bardzo zadowolona z efektu i cieszę się, że nakupiłam jeszcze więcej owoców i warzyw, będę zdrowa, że hej!
Podoba mi się też, że koktajler można bardzo wygodnie użyć na dwa razy, czyli przyrządzić większą ilość koktajlu, ale resztę zostawić w kielichu i wstawić do lodówki.
A teraz już dziękuję Państwu za uwagę, idę wypić mój dzisiejszy przysmak.
W smaku koktajl jest kremowy, łagodny i słodycz bananów jak dla mnie była w zupełności wystarczająca.
Smacznego!

Wpis nie jest sponsorowany dlatego nie spieszę się z podawaniem nazwy, ale też jej nie zakrywam. Przyznam jednak, że po pierwszym użyciu tego polskiego produktu jestem zadowolona z efektów. Myślę, że to dopiero początek naszej długiej wspólnej drogi, bo do zestawu dołączone są też dwa przenośne kubki, w których można przyrządzić koktajl, a następnie zabrać go ze sobą na wynos.
Co jeszcze mnie przekonało do zakupu to solidny szklany kielich i bardzo dobry stosunek ceny do jakości.

8 komentarzy:

  1. Cudo:)
    Mam podobny z Lidla, tani acz solidny, blenduję co się da i często.
    Ciekawe, jaka będzie następna moda?
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten też jest niedrogi, ale ja zabawę z koktajlami dopiero zaczynam Elu :)
      Coś mi się jednak wydaje, że będzie tego więcej!

      Usuń
  2. A mleczko kokosowe można czymś zastąpić, czy ma ono jakieś specjalne i niezastąpione właściwości? Bo jakoś nie jestem przekonana do tych wynalazków niepochodzących od łaciatej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inne koktajle robiłam w oparciu o jogurt naturalny lub grecki z dodatkiem pół szklanki mleka np. Do owocowych można też dodać wodę mineralną.

      Usuń
  3. Mikser, po prostu mikser, nie żaden blender kielichowy, czy - o zgrozo - koktajler. Zresztą jak zwał, tak zwał. Najważniejsze, że zdrowo i pysznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy nie mogę go nazwać tak, jak według mnie można? Bo wiesz, blendery są takie podłużne, do trzymania w ręku, tzw. ręczny, który ewentualnie montuje się na górze pojemnika. A koktajler nazwali ten sprzęt spece od PR-u producenta i taka nazwa widnieje na opakowaniu. W sumie całkiem zgrabna. Rozdrabniacz - to polska nazwa, słowa blender i blendować są pochodzenia angielskiego. A już miksować kojarzy mi się z mikserem tylko do mieszania, a niekoniecznie cięcia i rozdrabniania. Ufff, i faktycznie najważniejsze, żeby było zdrowo i pysznie :)
      pozdrowienia Annette!

      Usuń
    2. No pewnie, że możesz nazywać go jak chcesz. Przeciw neologizmom też nie mam nic przeciwko, tyle że niektóre są przekombinowane i na siłę zastępuje się nimi słowa już istniejące.

      Usuń
    3. Może na bazie tego entuzjazmu koktajlowego uznaję ten akurat neologizm za bardzo udany :)

      Usuń

Witajcie na moim blogu iw-kulinarnie.
Od maja 2015 gotowanie stało się moją nową pasją.
Ciągle od nowa mnie zachwyca, ile zdrowych i dobrych rzeczy można przygotować i zjeść.
Zapraszam Was do zapoznawania się z tą moją nową pasją.