środa, 28 grudnia 2016

Zielony koktajl na odtrutkę po świętach, Przepis nr 15/2016

W tym roku nie naszykowałam zbyt dużo potraw na święta. Po przeprowadzce miałam na głowie inne sprawy, takie jak: urządzenie się w kuchni (punkt pierwszy!) i urządzenie biura (punkt drugi!) i cała reszta.
Trochę czasu zajęło mi rozpakowanie wszystkich kartonów i urządzeń kuchennych. Ale teraz już jestem i wracam do Was z powrotem z własnymi kreacjami zdrowej kuchni.
Nie ma co się czarować. Większość z nas w święta trochę sobie pofolgowała i pozwoliła podjeść a to słodyczy, a to napchać się do nieprzytomności innymi świątecznymi postnymi ekhem potrawami.
Toteż nic dziwnego, że po świętach ledwo się ruszamy, szukamy metody na odtrutkę i chcemy gwałtownie poczuć się znowu lżej oraz dopiąć spodnie i inne elementy odzieży.
Jedną z moich metod na ustawienie z powrotem metabolizmu po gorszych pod względem jakości lub ilości jedzenia dniach jest:
Zielony odtruwający koktajl warzywno-owocowy z niesamowitymi zdrowymi dodatkami.
Po takim koktajlu skrzydła wyrosną Ci szybciej i lepiej niż po wypiciu jednego z reklamowanych napojów energetycznych!
Oto on:
Aksamitny koktajl energetyczny w 2 wersjach
[werble, tramtatatam, tramtatatatatatatam!!!!]
Wersja 1 koktajlu - składniki:
Mleczko kokosowe (na dwie duże szklanki / dwie osoby wystarcza mi pół puszki) / może być też jogurt naturalny lub kefir
duża porcja świeżego szpinaku po odcięciu łodyg
1 banan
1 obrana pomarańcz
ogórek świeży - pokrojony kawałek mieszczący się w garści
1 liść selera naciowego
natka pietruszki
imbir świeży - u mnie dwa spore plasterki
gruby plaster cytryny ze skórką
2 czubate łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
oraz / lub
czubate łyżeczki młodego jęczmienia (w proszku)

Kolejność przygotowania:
Do kielicha najpierw nalewamy mleczko kokosowe, dodajemy szpinak, kolejno owoce, przekręcamy magiczne pokrętło i wio! Miesza się.
Jeśli nie dodasz mleczka na początku, bardzo długo trwa przemielenie się składników i trzeba na początek dopchać łyżką (byle nie w trakcie działania młynka!).
Dopiero po zmieszaniu wszystkich składników płynnych i stałych dodaję składniki sproszkowane takie jak młody jęczmień, chlorellę i sproszkowane siemię lniane.



Wersja 2 koktajlu - składniki:
Mleczko kokosowe (na dwie duże szklanki / dwie osoby wystarcza mi pół puszki) / może być też jogurt naturalny lub kefir
1 banan
1 obrana pomarańcz
ogórek świeży - pokrojony kawałek mieszczący się w garści
1 liść selera naciowego
kawałek papryki
imbir świeży - u mnie dwa spore plasterki
gruby plaster cytryny ze skórką
kiwi
natka pietruszki
2 czubate łyżeczki zmielonego siemienia lnianego
oraz
czubate łyżeczki młodego jęczmienia (w proszku)

Po zmieszaniu składników z owocami najpierw nabiera aksamitnego połysku i jasnego koloru.
W tym momencie dorzucamy suche składniki i ponownie uruchamiamy młynek.
Po zmieszaniu z glonami i jęczmieniem koktajl bardzo intensywnego ciemnozielonego koloru.
Po chwili mieszania jest już gotowy.
Sfotografować zdążyłam tylko wersję pierwszą, druga za szybko została wypita.
Walory smakowe dzięki słodkim owocom ma całkiem niezłe, ale najbardziej liczą się tu walory zdrowotne.
Taka bomba witaminowa daje tyle poweru, że jesteście jak skowroneczki przez cały dzień.
Już sam młody jęczmień zwany też zielonym jęczmieniem to niesamowita skarbnica wszelkich dobroci: witaminy z grupy B, antyoksydanty (C, E, beta-karoten), żelazo, wapń, magnez, cynk, oprócz tego naturalne hormony i chlorofil. Dzięki temu młody jęczmień posiada właściwości przeciwutleniające, a dzięki temu działanie przeciwzapalne, przeciwnowotworowe i przeciwwirusowe. Jakby tego nie było mało, łagodzi on bóle żołądka, bóle stawów i zmniejsza stany zapalne. Dzięki wysokiej zawartości chlorofilu działa też na organizm doskonale odkwaszająco, zapewniając równowagę kwasowo-zasadową.
Posiadając dużą zawartość rozpuszczalnego błonnika pokarmowego przyspiesza metabolizm tłuszczu w organizmie a także obniża stężenie cholesterolu. Frakcje nierozpuszczalnego błonnika z kolei korzystnie wpływają na układ pokarmowy organizmu, zmniejszając ryzyko nowotworu jelita grubego.
Działa też wspomagająco w profilaktyce i leczeniu cukrzycy, chorób serca, nadciśnienia tętniczego, hipercholesterolemii, bezsenności oraz nadwagi i/lub otyłości.
Podobnie cudownym specyfikiem jest też chlorella, której główną zaletą jest oczyszczanie układu pokarmowego z toksyn, metali ciężkich, chemikaliów i alkoholu. 
Seler naciowy ma podobno aż 86 zdrowotnych składników i więcej witaminy C, niż w owocach cytrusowych, mnóstwo fosforu i innych cudów, a do tego jako surowe warzywo bardzo niski indeks glikemiczny (35).
Ogórek ma również działanie przeciwnowotworowe, ponadto pomaga pozbyć się wody z organizmu i zwalczyć zgagę.
Banany również zawierają mnóstwo pożytecznych składników, pomagają na przykład zwalczać nadciśnienie, obniżają poziom cholesterolu, są badania dowodzące, że mogą chronić przed zakażeniami wirusem HIV. Wszystko dzięki BanLec, rodzaju lektyny, która wiąże się z typowym dla tego wirusa białkiem gp120, blokując tym samym jego działanie. A tak na co dzień pomagają na wrzody, wzdęcia i niestrawność. Czyli po świętach jak znalazł!
O dobrociach zawartych w papryce nikogo chyba nie trzeba chyba przekonywać. Ale napiszmy choć słowo: papryka jest rekordzistką w zawartości witaminy C, ponadto z witamin z grupy B i minerałów, jak wapń, potas, żelazo i magnez. Dzięki tym składnikom pomaga regulować ciśnienie, przeciwdziała zwapnieniu naczyń krwionośnych, a dodatkowo sprząta w jelitach. Ta czerwona zapewni dobry wzrok i zdrową skórę. Ponadto spowalnia proces powstawania zmarszczek.
Imbir to kolejny cud natury. Zawartość olejku eterycznego zinginberolu zapewnia mu rozpoznawalny intensywny zapach. Dzięki temu i innym składnikom imbir ułatwia trawienie, łagodzi mdłości i bóle miesiączkowe, obniża agregację (zlepianie) płytek krwi, przeciwdziałając w ten sposób zakrzepom. Dodatkowo wspomaga leczenie przeziębień, migreny, odkaża i odświeża jamę ustną, zwiększa koncentrację oraz wydajność mózgu, poprawiając jego ukrwienie. Poprawia także krążenie krwi, rozgrzewając organizm. W medycynie chińskiej uważany jest dlatego za gorący, czyli rozgrzewający organizm, a zatem za afrodyzjak.
Znacznie więcej sami możecie sobie wyguglać. Dla naszych potrzeb wystarczy zapamiętać, że mimo że z takim koktajlem jest trochę roboty, to warto robić go choć raz dziennie!
Taka masa witamin, zdrowe białka, mikroelementów wspomagających układ pokarmowy i odtruwających sprawia, że można śmiało wyjść naprzeciw kolejnemu dniu wyzwań i z nowymi siłami spędzić dzień.

5 komentarzy:

  1. Pyszne i zdrowe :-)

    A tak swoją drogą - tyle jest tych prozdrowotnych cudów-niewidów, a ludzie jak chorowali, tak chorują. Również ci, którzy je regularnie stosują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ja jednak widzę, że osoby, które te cuda jedzą i piją są zdrowsi i bardziej zadbani. To ci inni, którzy tylko opowiadają, że owszem znają i nawet (jeden raz) spróbowali tego koktajlu, dalej chorują, bo to po prostu nie stał się ich nawyk życiowy, a tylko jednorazowy wyskok.
      Ja sama po sobie widzę, że kiedy regularnie stosuję zdrowe jedzenie i trochę ruchu, to po prostu czuję się lepiej. Kiedy odpuszczam jedno lub drugie, od razu a to mi coś strzyka, a to brzuch mi doskwiera. Czyli pierwsze objawy, że coś jest nie tak. Wtedy szybko wracam na zdrowe tory.
      Pozdrowienia!

      Usuń
  2. No oczywiście, że przy zdrowym odżywianiu i odrobinie ruchu czujemy się lepiej. Powroty do dawnego sposobu odżywiania powodują dolegliwości, bo układ trawienny już się od niego odzwyczaił, a nie dlatego, że coś jest nie tak. Podobnie przejście na zdrowe odżywianie na początku powoduje pewne zniechęcające do niego niedogodności, które znikają, gdy się przy nim zostanie. I jedno i drugie sprawdziłam na sobie. Zdrowym odżywianiem nie wyeliminujesz zupełnie chorób i dolegliwości na które pracowałaś wiele lat (chyba żebyś tak jadła od urodzenia, to może wtedy), ale możesz je złagodzić - np. dietą obniżyłam cholesterol, ale też tylko do pewnego stopnia, a nie do zdrowego poziomu.

    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Witajcie na moim blogu iw-kulinarnie.
Od maja 2015 gotowanie stało się moją nową pasją.
Ciągle od nowa mnie zachwyca, ile zdrowych i dobrych rzeczy można przygotować i zjeść.
Zapraszam Was do zapoznawania się z tą moją nową pasją.